Modelka Tess Holliday miała 40 lat, nie paliła, nie piła alkoholu, regularnie ćwiczyła i nie miała żadnych chorób przewlekłych. Mimo to usłyszała: „Nie kwalifikuje się Pani do ubezpieczenia na życie”. Powód? Waga.
„Przepraszam, tak. Naprawdę myślałam, że mogę otrzymać ubezpieczenie na życie jako 40-latka, niepaląca, niepijąca, bez problemów zdrowotnych. To był mój błąd” – mówiła z sarkazmem w nagraniu na TikToku.
160 cm wzrostu, 136 kg wagi – i odmowa
Holliday, jedna z najbardziej rozpoznawalnych modelek plus size na świecie, ma około 160 cm wzrostu i waży ponad 136 kg . Choć jej waga odbiega od normy, otwarcie o tym mówi. Jej zdaniem sama masa ciała nie powinna automatycznie przekreślać możliwości zawarcia polisy, zwłaszcza jeśli dana osoba prowadzi zdrowy tryb życia i nie cierpi na przewlekłe choroby .
„Czy mam 160 cm wzrostu i ważę ponad 136 kg? I najwyraźniej to czyni mnie niekwalifikującą się do ubezpieczenia na życie? Tak, właśnie tak” – kontynuowała w nagraniu. „Czy ćwiczę codziennie i nie mam żadnych chorób przewlekłych ani nie biorę żadnych leków? Tak, ćwiczę. Ale rozumiem też, że przemysł medyczny jest... z natury fatfobiczny, a system jest zepsuty” .
BMI – szybka ocena ryzyka, która często zawodzi
Dlaczego ubezpieczyciele kierują się wagą? Od lat opierają się na wskaźniku masy ciała (BMI) – to dla nich szybki i tani sposób na ocenę ryzyka zdrowotnego. Normy są proste:
Prawidłowa waga (BMI 18,5-24,9) – zazwyczaj bez wpływu na polisę.
Nadwaga (BMI 25-29,9) – zwykle bez większych problemów.
Otyłość (BMI 30 i więcej) – często problemy z uzyskaniem polisy i wyższa składka.
Problem w tym, że badania naukowe coraz częściej pokazują, że BMI jest miarą zawodną i nie oddaje rzeczywistego stanu zdrowia . Nie uwzględnia masy mięśniowej, rozmieszczenia tkanki tłuszczowej czy ogólnej sprawności fizycznej.
Nie tylko Holliday – problem jest szerszy
Holliday nie jest odosobnionym przypadkiem. Pod jej nagraniem pojawiło się wiele komentarzy od osób z podobnymi doświadczeniami :
„Mnie też odrzucono wiele razy! Bez problemów zdrowotnych. Po prostu 170 cm wzrostu i 180 kg wystarczy, żeby powiedzieli 'nie'”
„Ja też, potem schudłam 34 kg i nadal mnie odrzucili ze względu na BMI”
„Mnie odrzucili, bo stwierdzili, że mam cukrzycę. Miałam cukrzycę ciążową 9 lat temu i od tamtej pory nie mam żadnych problemów”
Nowe spojrzenie – waga nie zawsze równa się chorobie
Coraz więcej ekspertów kwestionuje sens kierowania się wyłącznie wagą lub BMI przy ocenie ryzyka. Wskazują, że nie uwzględnia to wielu istotnych czynników, takich jak:
sprawność fizyczna,
masa mięśniowa,
styl życia,
ogólny stan zdrowia.
Historia Tess Holliday jest dowodem na to, że statystyki nie zawsze oddają rzeczywistość. Osoba w dużym ciele może być w świetnej kondycji i nie mieć żadnych problemów zdrowotnych. Niestety, branża ubezpieczeniowa wciąż często patrzy na liczby, a nie na fakty.
Co możesz zrobić, jeśli ważysz więcej?
Sprawdź swoją aktualną polisę – jeśli już masz ubezpieczenie, upewnij się, że nie ma wyłączeń związanych z wagą.
Porównaj oferty różnych ubezpieczycieli – każdy ma inne kryteria i progi wagowe. Niektórzy są bardziej elastyczni.
Udokumentuj swój stan zdrowia – jeśli regularnie ćwiczysz, masz dobre wyniki badań i brak chorób przewlekłych, możesz to wykorzystać w negocjacjach.
Rozważ ubezpieczenie grupowe – często mają łagodniejsze kryteria i nie wymagają szczegółowych badań zdrowotnych.
Skorzystaj z pomocy agenta – agent, który zna rynek, może pomóc znaleźć ubezpieczyciela, który oceni Cię indywidualnie, nie tylko na podstawie BMI.
Podsumowanie
Historia Tess Holliday to dowód na to, że system oceny ryzyka w ubezpieczeniach na życie wciąż ma swoje słabości. Nie pozwól, by statystyki lub arbitralne kryteria przekreśliły Twoją szansę na zabezpieczenie przyszłości bliskich.
Masz pytania o to, jak Twoja waga wpływa na możliwość wykupienia polisy? Skontaktuj się ze mną – przeanalizuję Twoją sytuację i pomogę znaleźć rozwiązanie.
📩 Napisz do mnie – razem znajdziemy najlepszą opcję dla Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz